Człowiek ma gadzi mózg

Określenie „gadzi mózg” jest często używane dla opisania najbardziej podstawowych, automatycznych systemów sterujących przetrwaniem. Chodzi przede wszystkim o pień mózgu i powiązane z nim struktury odpowiedzialne za podtrzymanie życia oraz część głębokich mechanizmów regulujących zachowania nawykowe i reakcje obronne. Dlatego warto pamiętać o udziale „gadziego mózgu” w procesie odchudzania. Mianowicie, ciało ma mechanizmy, które w pierwszej kolejności chronią przeżycie, a dopiero w drugiej kolejności wspierają cele estetyczne czy ambicje. Gdy organizm uzna, że energii jest zbyt mało, potrafi uruchomić impulsy, które skutecznie utrudniają redukcję masy ciała. Dlatego utrata masy ciała winna wyprzedzać to działanie "gadziego mózgu". Jak to zrobić, przeczytasz w tym artykule.

Gadzi mózg

Jeżeli chcemy mówić precyzyjnie o strukturach odpowiadających za oddychanie, ciśnienie i pracę serca, punktem wyjścia jest pień mózgu, w tym rdzeń przedłużony. To właśnie rdzeń przedłużony jest opisywany jako część pnia mózgu kontrolująca między innymi oddychanie, tętno i ciśnienie krwi, czyli funkcje absolutnie niezbędne do życia. Procesy te dzieją się bez naszej świadomej kontroli, jednak z perspektywy biologii są priorytetem. Organizm zawsze będzie bronił stabilności układu nerwowego, krążenia i dostępu do energii, ponieważ bez tego nie ma mowy o funkcjonowaniu. Oznacza to, że kiedy odchudzanie zaczyna przypominać głodowanie interpretowane jako zagrożenie, ciało może reagować tak, jakby miało za zadanie przeprowadzić Cię przez okres niedoboru.

Szybki spadek masy ciała to zagrożenie

Odchudzanie opiera się na deficycie energetycznym, czyli sytuacji, w której dostarczasz mniej energii, niż zużywasz. Dla człowieka jest to narzędzie, ale dla organizmu jest to informacja o spadku dostępności zasobów i potencjalnym zagrożeniu śmiercią głodową. Kiedy deficyt jest duży i trwa długo, ciało może odczytać to jako sygnał, że warunki się pogorszyły. Wtedy uruchamia zestaw reakcji obronnych, które w uproszczeniu mają doprowadzić do jednego, czyli do zwiększenia szansy na zdobycie energii i ograniczenia jej marnowania. Człowiek doświadcza tego jako spadek energii, trudniejszą regenerację oraz silniejszą skłonność do jedzenia pod wpływem impulsu. Wzrasta również atrakcyjność jedzenia. Dlatego niewłaściwe odchudzanie i zbyt szybki spadek masy ciała powoduje, że nie negocjujesz tylko z własną motywacją, ale także z automatycznym systemem bezpieczeństwa.

Głód to tylko sygnał biologiczny

Głód nie jest prostą konsekwencją pustego żołądka. Jest efektem komunikacji między przewodem pokarmowym, tkanką tłuszczową, krwią i mózgiem. Jednym z ważnych elementów tej komunikacji jest grelina, czyli hormon, którego poziom rośnie wraz z pustoszeniem żołądka i który sprzyja nasileniu łaknienia. Innym elementem jest leptyna, która powstaje głównie w tkance tłuszczowej i informuje mózg o stanie zapasów energetycznych. Gdy zapasy maleją, sygnał leptynowy może się osłabiać, a organizm może intensywniej pchać w stronę jedzenia. Do tego dochodzi wpływ tego, co jesz, na poczucie sytości. Wyższa podaż białka zwykle ułatwia kontrolę apetytu, ponieważ wspiera sygnały sytości i pomaga ograniczać narastanie głodu w ciągu dnia. Wniosek jest prosty. Jeżeli plan redukcji powoduje, że przez większość dnia jesteśmy głodni, rozdrażnieni i zmęczeni, to nie jest dowód na to, że nie dajemy rady, tylko sygnał, że organizm otrzymał informację o zbyt wysokim koszcie biologicznym. To powinno nas skłonić do myślenia i wprowadzić odpowiednie korekty do planu żywieniowego.

Dlaczego duży deficyt kończy efektem jojo

Kiedy deficyt jest bardzo duży, rośnie prawdopodobieństwo, że organizm potraktuje go jako stan alarmowy, stan zagrożenia życia. Wtedy łatwiej o mechanizm obronne opisane powyżej (narastający głód, spadek elastyczności psychicznej i zmęczenie). Po pewnym czasie silnych restrykcji ciało zacznie robić swoje, czyli bronić nas przed śmiercią głodową i nie ma na to siły. Nie da się z tym nic zrobić. Jeśli szybko i dużo schudniemy, to organizm zareaguje niezależnie od naszych zamiarów i ambicji. Co więcej, jeśli restrykcje się kończą, to ciało zacznie jeść na zdecydowanie więcej niż normalnie dążąc do szybkiego odtworzenia zasobów. Jak widać, nie ma szans walczyć z tymi mechanizmami obronnymi, należy je sprytnie obejść, co zaczyna się od przyjęcia niewielkiego deficytu kalorycznego przy odchudzaniu.

Jak chudnąć tak, żeby mechanizmy przetrwania nie przejęły sterów

Najważniejszym celem redukcji, jeśli ma być trwała, jest takie ustawienie deficytu, żeby organizm nie odczuł spadku masy ciała jako zagrożenia. Powinien to być zatem deficyt umiarkowany lub niewielki. Do tego ważne są posiłki o wysokiej sytości, odpowiednia ilość białka i błonnika oraz warunki do regeneracji, przede wszystkim sen. Jeśli sen jest słaby, stres jest wysoki, a deficyt agresywny, wtedy sygnały głodu i impulsywność żywieniowa zwykle rosną, bo mózg traktuje sytuację jako przeciążenie, a jedzenie jako najszybsze narzędzie poprawy stanu energetycznego. Jeśli masz wrażenie, że walczysz ze swoim ciałem i nie osiągasz efektów, chętnie pomogę Ci i pokażę, że mimo wyzwań i codziennych trudów, można zmienić nawyki i sposób żywienia w sposób satysfakcjonujący, gdzie utrata wagi będzie skutkiem ubocznym, a nie celem samym w sobie. Zyskasz przy tym pewność siebie, siłę i energię, aby lepiej i dłużej cieszyć się życiem.


Chcesz poprawić jakość swojego życia,
mieć więcej energii,
czuć się lepiej?

Zadzwoń +48 538 289 299

Możesz też napisać: